Słowo na początek

W listopadzie 2011 roku w Warszawie w miesięczniku „Lampa” ukazał się wywiad Kazimierza Malinowskiego ze mną. Gdy po zaznajomieniu się z tym wywiadem oraz ze mną osobiście Wydawnictwo Czarne zaproponowało mi wydanie całej książki w tym stylu, jasne było, że rozmowa z Kazimierzem, zaktualizowana i uzupełniona, wejdzie do książki w całości. Pytania jego zostały tu więc opisane pierwszą literą jego imienia. Z kolei wszystkie zawarte w tej rozmowie odpowiedzi są mojego autorstwa i chcę tu znienacka poinformować, że nieśmiało zbliżam się do bycia kibicem taoizmu.

Po prostu ta dialektyka jest mi najbliższa. Siedzi to we mnie w sposób mniej uświadomiony chyba już od dzieciństwa i do tego stopnia głęboko, że w rozmowie – często słysząc, co sam mówię – od razu symetrycznie słyszę, jak budują mi się w głowie argumenty przeciwne, czyli co ja bym odpowiedział, gdyby mi ktoś mówił to, co ja właśnie mówię. I o dziwo przeważnie słyszę potem od rozmówczyni czy rozmówcy coś bardzo zbliżonego.



Mam sześćdziesiąt pięć lat i w życiu tego rodzaju rozmów słyszałem na własne uszy, a także odbyłem, już krocie.

Przeprowadzali je ze mną liczni bliżsi i dalsi mi ludzie, wierzący i agnostycy, klerykałowie i antyklerykałowie, alpiniści i płetwonurkowie, śpiewacy i malarze, dzisiejsi PiS‑owcy i platformersi, kobiety i mężczyźni, a także alkoholicy, marihuaniści, asceci, psychologowie, normalni i wariaci.

Ich pytania pozwalam tu sobie często cytować bezpośrednio, tak jak zostały zadane, czasem scalam je z innymi, czasem rozdzielam i przeparcelowuję do bliskich tematycznie.

Kilkanaście pytań technicznie koniecznych dla spójności rozmowy dołączyłem i ja sam z tą swoją taoistyczną skłonnością.

Trzeba też Państwu wiedzieć, że wśród tych bezimiennych pytań absolutną większość zadał pewien wskazany i polecony przez Wydawnictwo Czarne redaktor. Gdy na wszystkie jego pytania odpowiedziałem – a zaręczam, że stanowi to najobszerniejsze i najesencjonalniejsze clou tej całej tu rozmowy – redaktor ów wycofał z książki swoje nazwisko, prosząc, bym zmienił formę i składnię jego pytań, jeżeli chcę zachować bez zmian te moje (mozolnie spisane przez niego) odpowiedzi. Miałem przebłysk, by w związku z tym też wycofać się z całego tego przedsięwzięcia, ale traf chciał, że wraz z rodziną przejedliśmy już cały suty zadatek, i właściwie tę książkę zawdzięczają Państwo po trosze także tej żarłoczności, bo jak zbity pies podwinąłem ogon pod siebie i spełniłem bezlitosne wymagania enigmatycznego
redaktora.

W odpowiedziach zaś starałem się być szczery do bólu i pozwoliłem sobie na bardzo dużo.

Jeśli dla kogoś z Państwa to za dużo, to przepraszam, ale jednak zapraszam do lektury.

(Z książki Rozmowa, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Czarne 17 października br.)
Trwa ładowanie komentarzy...