Odcinek 5, Wieś Grodzisk, 2/3 listopada 2012

W tej książce „Rozmowa” dużo rozmawiamy o początkach Orkiestry Na Zdrowie (ONZ), na wsi pod Lublinem między 1982 a 1986 r.. Mieszkał tam również Michał Tarkowski, mój kolega z poprzedzającego ONZ teatrzyku Salon Niezależnych. Obaj odtruwaliśmy tam swoje miejskie życiorysy, starając się żyć bardziej rodzinnie.

Michał miał wtedy dwoje dzieci, z których młodsza, Adela, miała wtedy niecałe 3 lata. Pewnego razu zniknęła tacie w trakcie prac porządkowych na nowym podwórku po świeżym wprowadzeniu się do stojącego na nim, wynajętego wiejskiego domu i rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania. Po jakimś czasie odnalazła się na dnie niezabezpieczonej po ostatnich lokatorach wyschniętej studni. Gdyby to było lato, gdyby ta wyschnięta studnia była głęboka i gdyby zwyczajowo na jej dnie leżał ostry złom -- dziś nie mielibyśmy przepięknych zdjęć z Afryki i obu Ameryk, a niedługo z Australii i Azji.
Idzie o to, że ta studnia miała jedynie 4 metry głębokości, Adela była ubrana w miękkie zimowe ubranko i na dnie leżało sporo nawianego śniegu.
Dziecko nawet nie płakało, tylko coś tam gaworzyło, w ogóle nie było wystraszone i wszystko skończyło się wyjątkowo szczęśliwie. Otrzymaliśmy też komunikat, że jest odważna, i że ta to ma szczęście. Diagnoza ta była z gruntu słuszna, bo szczęście jej nie opuszcza i dziś dwudziestodziewięcioletnia, jedzie rowerem, we dwójkę, już drugą połowę trasy dookoła świata wraz z Krzysztofem Józefowskim, z którym po prostu jest.
Z weselszych szczegółów jest na przykład taki, że jak w Etiopii po gruntowej drodze jedzie się bardzo wolno pod dłuższą górkę, to za rowerami biegnie cała wieś dzieciaków, która wyciąga z toreb, co się da.
Ich podróż to właściwie permanentnie przydarzające się cuda, które fotografują i pokazują na swej stronie internetowej www.biketheworld.pl.



2 grudnia w warszawskim klubie Znajomi Znajomych przy ul. Wilczej 58 A o godzinie 18tej odbędzie się koncert i wernisaż zdjęć Adeli i Krzysztofa, z których sprzedaży powstać ma fundusz wspierający naszych podróżników; właśnie zaraz będą wjeżdżać do USA, a tam nie ma tanio. Obecnie są już (przejechawszy Grecję, Turcję, całą Afrykę z północy na samo południe) - w Paragwaju, albo i jeszcze bliżej Stanów.

W imieniu organizującego całość ojca Adeli - Michała Tarkowskiego wołam:
Przyjdźmyż, obejrzyjmyż te cuda i weźmyż udział w tej eskapadzie jeśli nie ciałem, to chociaż materialnież. Będą cegiełki z pojedynczych pocztówek, bloczki gazobetonowe z czterech pocztówek i większe prefabrykaty z siedmiu.

A teraz parę zdjęć, których autorami są bohaterowie tej podróży.


1) Start przed kolejnym etapem, środek Afryki, na liczniku za sobą 11 000 km; dziś w Paragwaju mają już 25 000 km.


2) Kobieta i jej torebki.


3) Sahara przed burzą piaskową.


4) Krzysztof i piramidy.


5) Afrykańska wielopasmówka expresowa.


6) Środek burzy piaskowej.


7) Burza, burza i po burzy.


8) Jeszcze bardziej po burzy.

To tyle, pozdrawiam serdecznie.
- Jacek Kleyff -
Trwa ładowanie komentarzy...